Jesteś w:
Strona główna / Konkursy / Moja bajka o Gminie
2012-02-06     Amandy, Bogdana, Doroty     "To nie wiarygodne, jak wielką siłą może dusza obdarować ciało". Wilhelm von Humboldt    
Prezentacja gminy
Urząd gminy
Informator





KRÓL WILK

autor: Arkadiusz Barańczuk

Dawno, dawno temu w osadzie Wirchnia mieszkał stary Książe z synem Gładyszem. Każdego dnia trapił się Książe, że jego syn spędza codziennie swój czas tylko na zabawach i polowaniach a małżeństwo w ogóle go nie interesuje. Stary Książe marzył o tym by mieć już wnuki i cieszyć się nimi. Codziennie po powrocie syna z polowania robił mu awantury o to że nie interesuje go księstwo ani żadna księżniczka, które ojciec często prosił na zamek. Pewnego dnia młody Książe na kolejnym balu zorganizowanym przez ojca poznał piękną księżniczkę i bardzo się zakochał. Niedługo odbył się bardzo huczny ślub. A wkrótce urodził im się syn, którego nazwali Dymitr. Chłopak odziedziczył charakter po ojcu i już jako młodzieniec interesował się tylko hucznymi zabawami i polowaniami. Dziadek mimo złego charakteru swojego wnuka kochał go i mimo woli rodziców pozwalał mu na wszystko co tylko chciał. Mimo rodzicom kupił mu najpiękniejszego konia i bardzo drogi łuk. Cieszył się widząc jak jego jedyny wnuk dorasta i z dnia na dzień staje się mężczyzną.
Pewnego dnia Książe Gładysz wraz z żoną wybrał się do swoich przyjaciół na Słowację. Zostawili Dymitra w domu nakazując mu by był grzeczny i nigdzie nie wyjeżdżał na żadne polowania czy bale do sąsiednich osad. Gdy rodzice opuścili zamek młody Książe nakazał służbie przyprowadzić mu konia, oczywiście dziadek był dumny że jego młody wnuk sam rusza na polowanie i nie miał nic przeciwko temu. Dymitr galopował dość długo po lesie by znaleźć jakąś zwierzynę. W pewnej chwili ujrzał wiekliego jelenia, który miał piękne rogi, pomyślał że w końcu będzie miał piękne poroże w swojej komnacie, a dziadek będzie z niego dumny że jest lepszym myśliwym niż jego ojciec. Nie zwracając uwagi na nic zaczął gonić jelenia lecz okazało się że był on szybszy od konia księcia i nie udało mu się go schwytać. Gdy koń padł ze zmęczenia, Dymitr zorientował się że jest bardzo daleko od domu a słońce zaczęło już zachodzić.
Młody Książe jak nigdy przez swoje krótkie życie przestraszył się że nie wróci na noc do domu a dziadek jest za stary by wsiąść na konia i go szukać.
Długi czas myślał co zrobić by w nocy nie zostać napadniętym przez dzikie zwierzęta. Poczuł się teraz sam jak jeleń, którego ścigał. Zapadła noc. Strach miał wielkie oczy. Książe zaczął biec w stronę zapadającego słońca, biegł, biegł aż w końcu zmęczył się i zasnął. Gdy się przebudził w ciemnościach usłyszał szmer. Strasznie się przestraszył i nie wiedział co ma robić. Szmer zmieniał się w hałas łamanych gałęzi, ktoś zbliżał się w stronę młodego księcia. Co to jest? Kto to może być?
Przestraszony Książe drżał cały ze strachu myśląc że nadchodzi koniec jego krótkiego życia.
W jednej chwili zaczął rozmyślać o swoim życiu, o swoich rodzicach i dziadku. Ile złego zrobił nie słuchając się rodziców i zadając im ciągle ból swoim postępowaniem. Przyszła mu myśl że to może być jeleń, który chce zemści się na nim za to że nie dał mu spokojnie paść się na łąkach księstwa.
Aż w końcu usłyszał potężny ryk i ujrzał wielkiego niedźwiedzia który zbliżał się do niego z wyciągniętymi łapami. Ryczał na wszystkie strony lasu jakby kogoś wołał. Jego zęby były tak wielkie jak miecze rycerzy.
To mój koniec pomyślał Dymitr.
Gdy niedźwiedź był już blisko, jak z nieba wyskoczył potężny wilk. Stanął pomiędzy nimi i ludzkim głosem powiedział: Stój. Nie możesz w moim lesie robić krzywdy ludziom. Wracaj skąd przyszedłeś. Książe jest mój. Bardzo zły niedźwiedź odpowiedział: Przecież wiesz kto to jest. Poluje tak jak jego ojciec ciągle na twoje zwierzęta i nie pyta się ciebie o pozwolenie. Wiem - odparł wilk. Ale już dość najadł się strachu i nie będzie więcej tego robić. Bardzo niezadowolony niedźwiedź ruszył w stronę Słowacji do swojej jaskini gdzie mieszkał.
Wsiadaj - rozkazał wilk. Dymitr wsiadł na grzbiet wilka i ruszyli w drogę. Gdy przybyli na zamek wilk rzekł:
Pamiętaj młody Książe to ja uratowałem ci życie. W zamian nigdy więcej nikt w twoim księstwie nie będzie polować na wilki. Oczywiście - odparł jeszcze przerażony Dymitr. Gdy ochłonął zobaczył że w jego stronę biegną dworzanie i dziadek.
Młody Książe wszystko opowiedział swoim rodzicom. Z niedowierzaniem rodzice słuchali opowieści swojego syna. Książe Gładysz rozkazał wszystkim myśliwym by nigdy nie polowali na wilki. Rozkazu księcia przestrzegano i przestrzegano, aż do dnia dzisiejszego wilk pozostał pod ochroną i uważny jest jako król lasów.


Legenda o Kozim Żebrze

autor: Marysia Dardzińska
 
Dawno temu, na terenie dzisiejszej Hańczowej razem z rodzicami żyła dziewczynka, która miała na imię Ania. Rodzina mieszkała u podnóża stromej góry. Dziewczynka miała kozę, z którą lubiła się bawić. Pewnego słonecznego dnia Ania zapytała mamę, czy może pójść na wysoką górę, żeby się tam pobawić. Mama pozwoliła jej bawić się tylko na łące i przestrzegła przed wspinaniem się po krawędziach skał i bieganiem po stromych zboczach góry. Dziewczynka wyszła z domu niezadowolona. Ania pomyślała przekornie, że po kryjomu sprawdzi jaka jest ta góra, a gdyby okazało się, że nadaje się do zabawy zaprowadzi tam swoją kózkę. Jak pomyślała, tak zrobiła. Szła krętymi dróżkami, które wiodły przez las, gdy wtem zza krzaka wyjrzał krasnoludek. Ania aż podskoczyła ze zdumienia:
- Czy ja śnię, czy nie śnię? A może to tylko zjawa? Nie, on jest prawdziwy.
- Aniu - powiedział krasnoludek, który myślał że dziewczynka jest odważna i nie przestraszy się.
Dziewczynka jednak była tak bardzo zdumiona, że nie mogła się poruszyć.
- Podejdź! - krzyknął zniecierpliwiony krasnoludek.
Ania podeszła, ale bardzo ostrożnie, bo bała się, że krasnoludek zrobi jej coś złego. Krasnoludek był, jak się okazało w trakcie rozmowy, sympatyczny. Zapytał się, po co Ania przyszła na stromą górę, której unikają ludzie. Kiedy się dowiedział, zaproponował dziewczynce, żeby przyszła pobawić się razem z kózką do niego i innych żyjących tam krasnoludków. Dziewczynka pokiwała główką potakująco, po czym prędko zbiegła ze zbocza, zdziwiona niecodziennym spotkaniem. Wtem przypomniała sobie przestrogę matki, lecz było już za późno... Potknęła się i spadła w przepaść na skalną półkę. Popatrzyła w górę zobaczyła mnóstwo krasnoludków, które szeptały coś między sobą. Po naradzie jeden z krasnoludków poszedł w głąb lasu, gdzie były ich domy. Gdy wrócił niósł ze sobą długą linę, którą podał innym krasnoludkom i wspólnymi siłami wyciągnęli dziewczynkę z przepaści. Anusia podziękowała wesołym wybawcom, których bardzo polubiła, po czym ruszyła w drogę do domu. Szła i myślała jak rodzice się o nią martwią, przypomniała sobie też o tym, że obiecała krasnoludkom przyjść do nich ze swoją kózką. Zobaczyła swój domek i szybko tam pobiegła, bo stęskniła się za rodzicami i była głodna. Mama i tata ucieszyli się widząc córkę, bali się bowiem, że Anię zjadło jakieś dzikie zwierzę. Dziewczynka nie przyznała się do wyprawy na szczyt góry, zjadła kolację, a potem poszła spać. Następnego dnia Ania szybko wstała i pobiegła do ogródka, gdzie pasła się kózka. Przywitała się i powiedziała:
- Witaj kózko! Dziś idziesz ze mną na spacer na tę górę.
Mówiąc to wskazała szczyt, na którym bawiła się poprzedniego dnia i gdzie spotkała niezwykłych ludków. Cicho, by rodzice nie zauważyli, wyszła razem z kózką z ogródka. Były już prawie na samym szczycie, kiedy kózka potknęła się, uderzyła w żebro i nie mogła się ruszać. Zmartwiona dziewczynka zaczęła płakać. Słysząc płacz zbiegły się krasnoludki i zastanawiały się jak pomóc kózce. Gdy się naradziły, jeden z nich - ten, który dnia poprzedniego przyniósł linę - pobiegł w głąb lasu, ale tym razem wrócił z sakiewką. Była ona pełna różnych roślinek i korzeni. Krasnale otoczyły kózkę a każdy z nich dawał jej po szczypcie leczniczych ziół.
Zapytacie co się stało potem? Kózka niemal natychmiast wyzdrowiała. Ania była bardzo szczęśliwa, ale obiecała krasnoludkom, że zawsze będzie już słuchać mamy, a z krasnoludkami i kózką będzie się bawić tylko na polance niedaleko swojego domku.
Na pamiątkę tego zdarzenia i ku przestrodze nieposłusznych dzieci krasnoludki nadały skale kształt koziego żebra, a okoliczni mieszkańcy nazwali górę Kozim Żebrem.


MAGICZNY LAS

autor: Maria Dubec, Hańczowa
 
Dawno, dawno temu na miejscu, gdzie znajduje się wieś Hańczowa wznosił się piękny zamek w którym mieszkał król Dobromir ze swoją żoną Kamisą. Mieli oni piękną córkę Hańczę. Pewnego dnia Hańcza poszła do lasu nazbierać jagód, lecz niestety pomyliła drogę i zgubiła się. Dziewczyna błąkała się po ciemnym lesie. Zapadała juz noc. Hańcza przysiadła obok strumyka, aby się napić i odpocząć. Nagle zza krzaków dobiegły ją dziwne odgłosy. Hańcza przestraszyła się, a z ciemnej nory zaczęły świecić duże oczy. Po chwili wyłoniło się zwierzę. Był to mały wilk.
- Zgubiłem się - szepnął wilk, ku wielkim zdziwieniu dziewczyny.
- Ja także — powiedziała Hańcza.
Po chwili usłyszeli przepiękną muzykę. Poszli więc za nią. Okazało się, że to wróżka imieniem Dobromira śpiewała tę piękną muzykę.
- Och! Kto to jest? - zapytała Dobromirę nimfa Karina.
- Nazywam się Hańcza, a to mój przyjaciel wilczek - powiedziała nieśmiało dziewczyna.
- Więc wchodźcie do kółka! - krzyknęła jedna z wróżek.
Wszyscy wesoło się bawili.
Tym czasem w zamku...
- Gdzie ona jest? - martwiła się królowa.
- Spokojnie, mówiła, że idzie do lasu - Dobromir próbował uspokoić Kamisę.
- Ale mówiła, ze za chwilę wróci - upierała się królowa.
W tym właśnie czasie Hańcza zegnała się z Dobromirą i Kariną.
- Dowidzenia! Żegnajcie! — krzyczała dziewczyna.
- Gdzie pójdziemy?- zapytał wilk, po czym usłyszał znajome okrzyki.
- To twoja mama! - Powiedziała wesoło Hańcza.
- Wilczek! Mój drogi! Wiesz, jak się martwiłam?
- Przepraszam mamusiu - powiedział wilczek.
Hańcza nie chciała się wtrącać, ale w końcu zapytała
- Czy mogłaby mi pani wskazać drogę do zamku?
- Oczywiście - powiedziała mama wilka i objaśniła jej, którędy iść.
Gdy weszła do domu...
- Hańcza! Moje dziecko! Gdzie byłaś? - Uradowała się Kamisa. Wieczorem wszyscy usiedłi do stołu i pijąc herbatę, dziewczyna wszystko opowiedziała. Gdy Hańcza została królową, rządziła mądrze i sprawiedliwie.
Po jej śmierci wieś w której to się zdarzyło nazwano Hańczową, a wróżka Dobromira, nimfa Karina i inne magiczne postacie po dziś dzień tańczą gdzieś daleko, w głębi lasu.


konkurs Bajka - wyniki


 konkurs Bajka - ogłoszenie cz. 1

konkurs Bajka - ogłoszenie cz. 2

Aktualności






Urząd Gminy Uście Gorlickie - e-mail: gmina@usciegorlickie.pl